Strona 1 z 13

Szukam szczęśliwego domu -Dżedi-HURA..Znalazłem dom

PostNapisane: 2009-10-29, 15:59
przez kreska
4.letni , pies wychowany w mieszkaniu, , nie kastrowany i bez papierów. Przywiązany do właścicieli i kochany. W wieku dwóch lat miał ciężkie złamanie kości udowej, po którym został uraz do dotykania w miejscu złamania i nie chęć, objawiająca się nerwowością , podczas wykonywania zabiegów mogących kojarzyć się z bólem np. nie daje sobie czyścić uszu , którymi trzeba się dość często zajmować.
Wychowany z kotem, przyjacielski do ludzi i zwierząt.
Pies jest sprawny i w dobrej kondycji, nie może jeść karmy typu chapi bo dostaje alergii skórnej, objawiającej się drapaniem do krwi.
Powodem oddania jest małe dziecko, które raczkuje i najchętniej leżałoby na psie.
W przyszłym tygodniu jestem umówiona na wizytę u właścicieli i jeśli się zgodzą to go zabiorę, ale mogę mu tylko zapewnić DT.
Proszę więc Was o pomoc w poszukiwaniu dobrego domku, bo szkoda żeby trafił w nie odpowiednie ręce.
pozdr



Obrazek

Re: Berneńczyk do adopcji

PostNapisane: 2009-10-29, 22:02
przez ElzaMilicz
Dobrze. Wykastrujemy i sio! do domu. :mrgreen:

Re: Berneńczyk do adopcji

PostNapisane: 2009-10-30, 01:39
przez maat
kreska napisał(a):Powodem oddania jest małe dziecko, które raczkuje i najchętniej leżałoby na psie.

Czy Wy rozumiecie ten powód? Bo ja nie...
Jaśniej proszę. Czy ten pies atakuje dziecko?
Jakie warunki musi mieć nowy dom?

Re: Berneńczyk do adopcji

PostNapisane: 2009-10-30, 09:40
przez kreska
Ja rozumiem i wyjasniam...pies nie zaatakowal dziecka ale rodzice sie obawiaja, ze zbytnio urazony moze klapnac :roll: Ulubionym zajeciem dziecka jest kladzenie sie na psie i szarpanie za wszystkie odstajace czesci ciala. Dodatkowo dziecko dopiero raczkuje a pies gubi siersc i to jest rowniez powodem oddania.
Nie wiedzialam psa na zywo i nie wiem czy te obawy sa sluszne czy moze wynikaja z nadwrazliwosci mlodych rodzicow :roll: Mysle ze powodem oddania moze byc rowniez sytuacja materialna bo Pan w rozmowie wspomnial o oszczedzaniu i zmianie karmy na supermarketowa, co zaaskutkowalo alergia skorna i drapaniem do krwi.
Na dzien dzisiejszy uwazam ze w nowym domu nie powinno byc malych dzieci, bo czasem do wspolnej zabawy psiaki potrzebuja duuuzo cierpliwosci i wytrzymalosci ;-) . Pies jest wychowany w mieszkaniu wiec nadal powinien miec taka mozliwosc, czyli odpada zalozenie ze bedzie mieszkal tylko na zewnatrz. W nowym domu powinien byc przedewszystkim kochany a przyszli wlasciciele powinni byc swiadomi kosztow zwiazanych z utrzymaniem bernenczyka. Jesli prawda jest ze pies jest bardzo zzyty z wlascicielami to w pierwszym okresie trzeba mu bedzie poswiecic duzo uwagi, wiec potrzebny jest czas.

pozdr

Re: Berneńczyk do adopcji

PostNapisane: 2009-10-30, 09:54
przez Busola
kreska napisał(a): W wieku dwóch lat miał ciężkie złamanie kości udowej, po którym został uraz do dotykania w miejscu złamania i nie chęć, objawiająca się nerwowością , podczas wykonywania zabiegów mogących kojarzyć się z bólem np. nie daje sobie czyścić uszu , którymi trzeba się dość często zajmować.


chyba o to chodzi :-?
skoro dziecko "leży" na psie pewnie jest ryzyko że będzie dotykany w tych czułych miejscach :roll:

aż mi sie nie chce komentować, bo można zaradzić takim sytuacjom :-|

Re: Berneńczyk do adopcji

PostNapisane: 2009-10-30, 10:02
przez daria
Ja wiem co dziecko potrafi zrobić z psem więc poniekąd rozumiem sytuację, nie oceniam ,ważne aby teraz znalezć mu dobry dom,Kresko Santa może psiaka umieścić na swojej stronie jako psiak do adopcji myślę że się z tobą skontaktuje w tej sprawie.

Re: Berneńczyk do adopcji

PostNapisane: 2009-10-30, 10:19
przez kreska
Komentarze tu nie sa potrzebne bo decyzja zapadla i po glosie wlascicieli uwazam ze byla dla nich ciezka :-(
pozdr

Re: Berneńczyk do adopcji

PostNapisane: 2009-10-30, 10:38
przez DolceVita
Ja też nie rozumiem powodu no ale cóż samo życie. Szukamy domku!

Re: Berneńczyk do adopcji

PostNapisane: 2009-10-30, 11:37
przez kreska
Zalozylam ten watek nie po to zeby rozstzasac powody i szukac zrozumienia tylko zeby znalezc odpowiedzialny dom, wiec prosze Cie jako moderatora o zrozumienie tematu a nie podkrecanie do dalszych rozwazan.
Z gory dziekuje.

pozdr

Re: Berneńczyk do adopcji

PostNapisane: 2009-10-30, 12:01
przez Wydra
Już kiedyś prosiłam,abyśmy w tym dziale nie osądzali lecz pomagali.Jest to temat" Berneńczyki do adopcji" a więc trzymajmy się tematu i szukajmy rozwiązań jak tu znaleźć dom dla danego psiaka.Wszelkie informacje na temat potencjalnych domów dla psiaka mile widziane :lol:

Re: Berneńczyk do adopcji

PostNapisane: 2009-10-30, 12:14
przez Wydra
Kreska!Jeżeli ten psiak jest pod Twoją opieką to może wątek przeniesiemy na Szukamy domu? a posty dyskusyjne usuniemy ? oczywiście jeżeli autorzy zgodzą się na to :lol:

Re: Berneńczyk do adopcji

PostNapisane: 2009-10-30, 12:46
przez kreska
Do momentu kiedy pies nie bedzie fizycznie pod nasza opieka, wolalabym zeby watek nie byl dostepny dla wszystkich bo to roznie bywa :roll:
pozdr

Re: Berneńczyk do adopcji

PostNapisane: 2009-10-30, 12:50
przez Wydra
ok

Re: Berneńczyk do adopcji

PostNapisane: 2009-10-30, 18:51
przez maat
Zadałam pytanie jakie zadałam, bo czasem oddanie psa wydaje się młodym ludziom jedynym rozwiązaniem jakie przychodzi do głowy.
A tymczasem rozmowa z doświadczonym psiarzem, zapisanie się na dobre szkolenie, trochę wysiłku włożonego we wspólną zabawę dziecka z psem ( bo dzieciaka też da się nauczyć że ma nie włazić na psa- tak, tak)...i problem staje się mniejszy i decyzja już nie taka oczywista.
Więc o to pytam, czy takie próby były robione, bo wszak napisane jest że pies jest ( był?) KOCHANY.

Re: Berneńczyk do adopcji

PostNapisane: 2009-10-30, 22:42
przez kreska
Zadalas pytanie a ja odpowiedzialam, nie widze w tym nic niestosownego :roll:
Zgadzam sie z Toba ze istnieja sposoby na poradzenie sobie z roznymi trudnosciami, ale tak jak pisalam wczesniej wydaje mi sie ze dziecko nie jest jedynym powodem i jezeli przechodzisz z puriny na zywienie chapi , to czyms to musi byc spowodowane :roll: Czasem ludziom jest trudno przyznac sie wprost do kiepskiej sytuacji materialnej a w takiej sytuacji zapisywanie sie na szkolenie raczej odpada. Poza tym smiem powatpiewac ze 6mies dziecko mozna nauczyc zabawy z psem, ale oczywiscie wyjatki sie pewnie zdazaja :-D
Mysle ze pies jest nadal kochany bo podczas rozmowy uslyszlam kilkakrotnie ze jechali po niego 300km, i jak sie wycierpial podczas zlamania kosci, i ze nie spotkali sie z psem , w ktorego oczach widac zrozumienie jak sie do niego mowi :roll: i ze martwi ich tylko jedno, zeby nie bylo problemow z jedzeniem, bo jak ich nie ma w domu to nie je, tylko czeka, i ze zglosili sie po niego ludzie , ktorym odmowili bo nie wzbudzili w nich zaufania :roll: i nie oddadza psa do budy.
Napisalam ze decyzja zapadla choc nie siedze w ich glowach i moze znajda jakies inne wyjscie , bo poprosili o przyjazd w przyszly week choc chcialam przyjechac w tym tygodniu.
Mysle ze wyczerpalam logiczne argumenty mogace ich przekonac do zmiany decyzji, choc bede probowac ale na sile nie ma co i jesli pies ma duzy uraz to nie ma co ryzykowac kontaktow z malym dzieckiem.
Jeszcze raz BARDZO WAS PROSZE przestanmy sie zastanawiac nad powodemi i slusznoscia decyzji, tylko pomozmy znalezc dom. Ja w przyszly week mam jechac po niego, o ironio 300km, i zabiore go do siebie . Niestey nie mam zbyt dobrych warunkow - Lata chora i jest tuz przed cieczka :roll: wiec sama znajde sie w "klopocie" ale wole to niz zeby trafil w niepowolane rece :-( PROSZE POMOZCIE :roll:

pozdr

Szukam szczęśliwego domu -Dżedi

PostNapisane: 2009-11-16, 17:17
przez Wydra
Proszę o cierpliwość jak przestanie mi szwankować :evil: internet to przeniosę odpowiednie posty do tego wątku.mam nadzieję,że w nocy mi się uda ;-)

Re: Szukam szczęśliwego domu -Dżedi

PostNapisane: 2009-11-16, 20:38
przez kreska
no wlasnie Roma cos sie pokrecilo z tym postem :roll: ale wiesz co, to moze znak jakis bo mam wrazenie ze Dzedi jest na dobrej drodze do szczesliwego i w dodatku wymarzonego domku :-D :!: tylko cicho szzzzzaaaaa zeby nie zapeszyc ;-) :-D
W sobote chlopak straci klejnoty i moze przy okazji uda sie podczyscic tylnie zabki bo az krzycza pomozcie :roll:
Trzymajcie kciuki za domek i za mnie bo sie stresuje ta kastracja a dokladnie pielegnacja po zabiegu :roll: :-(


pozdr

Re: Szukam szczęśliwego domu -Dżedi

PostNapisane: 2009-11-16, 21:31
przez iwona_k1
Z tego co wiem nie czyści się zębów w dniu zabiegu chirurgicznego-chyba,że to odbywa się na innej sali-nie tej na której odbywa się zabieg...

Re: Szukam szczęśliwego domu -Dżedi

PostNapisane: 2009-11-16, 22:16
przez Wydra
kreska napisał(a):no wlasnie Roma cos sie pokrecilo z tym postem :roll: ale wiesz co, to moze znak jakis bo mam wrazenie ze Dzedi jest na dobrej drodze do szczesliwego i w dodatku wymarzonego domku :-D :!: tylko cicho szzzzzaaaaa zeby nie zapeszyc ;-) :-D
W sobote chlopak straci klejnoty i moze przy okazji uda sie podczyscic tylnie zabki bo az krzycza pomozcie :roll:
Trzymajcie kciuki za domek i za mnie bo sie stresuje ta kastracja a dokladnie pielegnacja po zabiegu :roll: :-(


pozdr

Mocno trzymam kciuki i jestem pewna, że Ci się uda :lol:

Re: Szukam szczęśliwego domu -Dżedi

PostNapisane: 2009-11-16, 23:17
przez iwona_k1
tak naprawdę rana jest tak mała-u nas tylko 4 szwy,że nie wymaga specjalnej pielęgnacji.Zornik nosił body własnej roboty,specjalnie nie kombinował przy ranie;nie ma się czym denerwować -może samym zabiegiem i narkozą,ale póżniej już z górki.Na drugi dzień pies już zachowywał się normalnie ;-)