Strona 2 z 2

Re: straszna bojaźliwość mojej Toruni

PostNapisane: 2009-02-16, 13:35
przez Guard
Gratulacje dla Was obu.
Sama musisz zobaczyć na ile Twoja sunia ma kondycję. Ja wiem, że dla moich Skarbów to "na raz" taka wycieczka byłaby zbyt długa. Nie wiem, jaki dystans potrafi przejść Twoja podopieczna. Może zabierz się z kimś samochodem, a zostaw jej siły i energię na chodzenie tylko po mieście. I pamietaj proszę, wszystko stopniowo, żeby nie było zbyt gwałtownych wymagań. Wiem, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale pomalutku. Będzie dobrze. Ty też musisz poczuć się pewniej i mniej się obawiać.

Re: straszna bojaźliwość mojej Toruni

PostNapisane: 2009-02-16, 13:41
przez torunia
Dziękuję ;-)
Oczywiście pamiętam, żeby nie wrzucać jej od razu nie głęboką wodę. Na razie wystarczą nam spacerki tutaj, na miejscu, dopiero z czasem pokażę jej, że istnieje też miasto, o którym być może już zapomniała ;-). Tak się cieszę, że dzisiaj była spokojna i radosna, to był nasz pierwszy spacer bez stresu, w dodatku tak długi i naprawdę piękny :-)

Re: straszna bojaźliwość mojej Toruni

PostNapisane: 2009-02-16, 14:00
przez starter1
Pierwszy sukces. Bardzo się cieszę. Polecam metodę małych kroczków żeby się nie zraziła.Powodzenia. :-D

Re: straszna bojaźliwość mojej Toruni

PostNapisane: 2009-02-16, 14:34
przez EwaM
Brawo dziewczyny :!: Zobaczysz,że niedługo będziesz chodzić na spacer "pod przymusem" :mrgreen: Mnie się czasem wieczorem tak strasznie nie chce :mrgreen: myślę sobie "latały jak szalone po podwórku to może im starczy" i siedzę cichutko,a za chwilę rozpoczyna się awanturka.Panienki sadowią się przy swoich smyczach,popiskują,patrzą błagalnie w oczy i nie ma zmiłuj... trzeba się zbierać,ewentualnie delegować kogoś z rodziny,bo wytrwałe są i nie odpuszczą :mrgreen:

Re: straszna bojaźliwość mojej Toruni

PostNapisane: 2009-02-16, 14:38
przez torunia
No ja już nie mogę się doczekać :mrgreen: będziemy szaleć po dworze, jeszcze tylko trochę :-D

Re: straszna bojaźliwość mojej Toruni

PostNapisane: 2009-02-16, 15:42
przez Robert
Gratulujemy postępów, jednak myślę że nadal przyda się pomoc specjalisty, bo to już jest spory psiak i nie jest to szczenięcy strach a i Tobie dobrze zrobi małe "szkolenie". Sam na sobie sie przekonałem, że najważniejsze w szkoleniu psa jest przede wszystkim wyedukowanie właściciela, bo to my popełniamy większość błędów przy wychowaniu psa, one są zdane w 100 % na nas.
Polecam zaglądnąć na stronę naszej psiej szkoły http://tresuralegnica.tnb.pl/search.php , może za wiele o strach tam nie ma, ale Instruktor chętnie udziela porad czy to telefonicznie, czy przez internet. Jeśli nie chcecie spotkac sie oko w oko z fachowcem, to może tak?

Re: straszna bojaźliwość mojej Toruni

PostNapisane: 2009-02-16, 17:13
przez Aga-2
Mam nadzieję, że dacie sobie rady z tymi strachami ;-)
A czy znasz rodziców swojej suni? Jak zachowywała się jej matka? Na pewno widziałaś ją w hodowli, z której odbieraliście małą?

Re: straszna bojaźliwość mojej Toruni

PostNapisane: 2009-02-16, 23:18
przez AT
TO ja jeszcze z jedną radą. Miej zawsze przy sobie psie smakołyki tak żeby zawsze móc nagrodzić odważne zachowanie suni lub zawsze móc ją odciągnąć od ,,stracha". jednak pilnuj się, żeby gdy psa smakołykiem od stracha odciągasz nagrodzić psa dopiero gdy się uspokoi żeby niechcący nie nagrodzić jej za lękową reakcję. Kurcze trudno tak na odległość radzić naprawdę najlepiej by było gdyby jakiś spec Was poobserwował i powiedział jak z sunią postępować.
Nie poddawaj się. Jeśli będziecie pracować to naprawdę dużo możecie osiągnąć. Ja latem zajmowałam się psem, który gdy do nas przyjechał bał się wszystkiego i wszystkich ludzi (łącznie ze mną i kilka dni zajęło mi, żeby do mnie podchodził i zaufał) a po miesiącu pracy ten pies witał radosnym merdaniem ogona wszystkich, radośnie chodził na spacery i naprawdę niewiele z wcześniejszego lęku zostało.
Pisz jak wam idzie. Trzymamy za Was kciuki.

Re: straszna bojaźliwość mojej Toruni

PostNapisane: 2009-02-16, 23:58
przez agapi
Zacznij od wioski a maisto za jakis czas:) ja bym pidjechała samochodem i dała jej siły na spacer w mieście, trzymam kciuki, powodzeniao

Re: straszna bojaźliwość mojej Toruni

PostNapisane: 2009-02-17, 15:20
przez Robert
nie wiem czy odciąganie od stracha smakołykiem jest dobre...Boston też bał sie różnych napotkanych przedmiotów (beczki, strachy na wróble, jakieś patyki unoszące się na wodzie, czy worki) zawsze starałem się przekonać go do podejścia, nie na się oczywiście, ale by sam odważył się że to mu nie zagraża. Czasem to trwało dłuuuugo i trzeba było uciekac sie do różnych forteli, ale dało to znakomity efekt i teraz pies nie ucieka już przed nieznanymi obiektami.

Re: straszna bojaźliwość mojej Toruni

PostNapisane: 2009-02-17, 20:38
przez AT
może źle się wyraziłam. pisząc odciągnąć miałam na mysli odwrócić uwagę. oczywiście fajnie jest próbować przezwyciężyć psi strach zachęcając go do poznania źródła strachu ale nie zawsze jest to możliwe - na przykład gdy pies boi się innego psa, lepiej z nim do źródła strachu w tym momencie nie podchodzić zwłaszcza gdy nie jesteśmy pewni reakcji tego drugiego. w takim momencie właśnie dobrze jest skupiać psa na sobie (smaki są bardzo pomocne ;-) ) i spróbować przejść z psiakiem idącym ,,za kiełbaską" mijając dajmy na to groźnie szczekającego psa za płotem.

Re: straszna bojaźliwość mojej Toruni

PostNapisane: 2009-02-17, 20:56
przez torunia
Dzisiaj byłam ponownie z Torą na spacerze, tym razem wybrałyśmy się na przedmieścia, jakies 3-4 km, wraz z moim chłopakiem. Nie mogłam uwierzyć, że była tak grzeczna,posłuszna i wszystko obwąchiwała, a gdy przechodziliśmy obok posesji, w ktorych psy podbiegały do płotów i szczekały, to Tora starała się robić to samo :shock:, po prostu ciągnęła mnie i machała ogonem do tamtych psów, mimo, że one ujadały jak tylko się dało, bardziej chyba bała się pana który odśnieżał przed domkiem ;-). Co może oznaczać jej zachowanie? Nie wiem czy dobrze ją rozumiem, ale wydawała się naprawdę rozluźniona, oczywiście zanim mnie ciągnęła, to stanęła, przyglądała się tym psom i nagle jakby się chciała bawić z nimi :shock:. Cieszyła się, że idziemy na spacer, grzecznie szła przy nodze, nie kuliła się, kilka razy nawet zaszczekała, gdy w oddali zobaczyła jakąś postać. Czyżby było naprawdę lepiej? Liczę na to po cichutku :mrgreen: pozdrawiamy!

Re: straszna bojaźliwość mojej Toruni

PostNapisane: 2009-02-17, 21:10
przez Robert
Z innymi psami trzeba ostrożnie nie znając ich reakcji, to racja. Ale świat rzeczy martwych należy poznawać.
Gratuluję postępów, oby tak dalej. Całe szczęście łakomstwo bernów nie zna granic :-) i trzeba to wykorzystać.

Re: straszna bojaźliwość mojej Toruni

PostNapisane: 2009-02-18, 00:49
przez annanxo
Być może te strachy w dużym stopniu tkwiły w Tobie, a nie w Toruni, jak Ty się przełamałaś to pomogło. Może psica zaczęła czuć w Tobie przewodnika i nie czuje już, że na niej spoczywa obowiązek zareagowania i podjęcia decyzji w imieniu Waszego małego "stadka" - bo myślę, że tak mogła odbierać Twoje pocieszanie i głaskanie jej. Myślę, że odczuła ulgę dzięki zmianie Twojego zachowania.
Podaję kontakt do behawiorysty sprawdzonego i polecanego przez osoby ze znajomego forum, wprawdzie ze Szczecina, ale doradza też wyjazdowo. Jeśli nie Tobie, to może komuś innemu się kiedyś przyda http://www.dobrypies.eu/index.php

Re: straszna bojaźliwość mojej Toruni

PostNapisane: 2009-02-18, 01:13
przez frappe
Może wybierzcie się w ramach socjalizacji z psami i ludźmi na wystawę do Drzonkowa ? http://zkwp.zgora.pl/wystawa/wdz-pl.html
Może uda Wam się z nią wejść a jeżeli nie to chociaż porozmawiacie osobiście z właścicielami bernów.

Wierzę, że jeżeli będziesz regularnie z nią ćwiczyć różne dziwne zachowania to będzie widać postępy !

Coś Ci na PW wysłałam może się przyda ;-)
Trzymamy kciuki !